Dlaczego brytyjskie nieruchomości są takie drogie, czyli do kogo należy Wielka Brytania

Dlaczego brytyjskie nieruchomości są takie drogie, czyli do kogo należy Wielka Brytania

Jeszcze przed I Wojną Światową, aż 95% Brytyjczyków nie posiadało na własność żadnej nieruchomości. Dziś odsetek mieszkańców, którzy są posiadaczami swoich własnych czterech kątów wynosi niewiele ponad 65% i jest jednym z najniższych w Europie, analogicznie do cen nieruchomości, które są jednymi z najwyższych na kontynencie. 

Przechadzając się wśród większości brytyjskich krajobrazowych dolin, gór i jezior stąpamy po terenie prywatnym. Do kogo należą te ziemie? Komu zależy na wzroście cen nieruchomości i dlaczego wciąż tak niewielu Brytyjczyków posiada swój własny kąt.

Kto posiada Wielką Brytanię

Teoretycznie właścicielem całego Królestwa jest The Crown, czyli Korona. Koroną jest Królowa Elżbieta II i posiada ona wszystkie ziemie Wielkiej Brytanii. Grunty te dzierżawione są przez landlorów - "właścicieli" ziemskich, czyli wszystkich poddanych, którzy nabyli prawa do zarządzania nimi.

Królowa Elżbieta II posiada ponadto swój osobisty majątek ziemski. W przypadku np. abdykacji, nowy król przyjmuje tytuł Korony, a wraz z nim wszystkie grunty w kraju, natomiast Elżbieta (już nie królowa) pozostaje ze swymi prywatnymi gruntami już tylko jako dzierżawca - landlord, a raczej landlady Korony. 

Ile w rzeczywistości ziem posiada Królowa i do kogo należy reszta? 

Pierwsze udokumentowane prawa do własności ziem sięgają aż 1086 roku - jeszcze przed zjednoczeniem Anglii w Wielką Brytanię. 

Grunty angielskie praktycznie nigdy nie przechodziły z rąk do rąk z powodu braku, w ciągu tych kilkuset lat, jakichkolwiek rewolucji, powstań, zaborów czy istotniejszych wojen, które wpłynęłyby na system rządów Anglii i radykalnie zmieniły prawo do posiadania danych ziem (jedyna nieudana rewolucja w historii Anglii miała miejsce w 1649 roku podczas wojny domowej).

Własność ziemska do niedawna postrzegana była przez społeczeństwo jako dobro dla nielicznych, lordów i arystokratów, którzy od wieków, z dziada pradziada, mieli przywilej Pański panowania nad nimi. Dopiero od niedawna sytuacja ta się zmieniła. 

W 2019 roku Guy Shrubsole z The Guardian wydał książkę o tytule Who Owns England?, w której przeprowadzono analizę własności gruntów w Anglii. Jak wykazano:

Połowa Anglii jest w rękach mniej niż 1% najbogatszych - to zaledwie 25,000 ludzi, którzy władają połową kraju. 

 Oto jak przedstawia się wykres:


Z analizy wynika, że: 

30% gruntów należy do arystokratów i lordów
18% do biznesmenów i korporacji
17% do bankierów i cudzoziemskich możnych np. oligarchów 
8,5% należy do sektora publicznego tj. parki, szpitale i szkoły
5% to wszyscy właściciele domów 
2% należy do organizacji pozarządowych i charytatywnych np. RSPC, ochrony środowiska 
0,5% należy do kościoła
1,4% to właśnie prywatny majątek Królowej i rodziny królewskiej

Pozostaje tajemniczy 17% nieznanych gruntów. Nieznany nie znaczy jednak bezpański. 

Tajemnicze dane

HM Land Registry to królewska baza danych wszystkich zarejestrowanych gruntów i budynków na terenie kraju. Dane zbierane są od połowy XIX wieku, a od 2000 roku baza przyjęła formę elektroniczną.

Wszystkie budynki i ziemie, sprzedane i kupione po 2000 roku są wprowadzane do bazy i automatycznie rejestrowane. Jeżeli właściciel danej nieruchomości posiadał ją bez zmian do czasu utworzenia bazy elektronicznej to nie ma prawnego obowiązku, aby ją rejestrować. Zgłoszenie swojej działki, lub budynku jest istotnym krokiem dla każdego, kto w przyszłości potrzebowały dodatkowego potwierdzenia swojej własności np. w przypadku zgubienia dokumentów. 

To jest właśnie to zagubione 17% z powyższej analizy. Nie uzyskamy jednak odpowiedzi na pytanie dlaczego nie zostały te dane wprowadzone z dokumentów archiwalnych. Wiele teorii sugeruje, że są to majątki zarejestrowanych w offshore (brytyjskich rajów podatkowych) milionerów. 

Trudności w poszukiwaniu właścicieli dodaje fakt, że dostęp do informacji jest płatny. Aby sprawdzić kto jest prawnym właścicielem danej nieruchomości trzeba zapłacić £3,00. Niewiele, jednak przy kilku milionach części ziemskich i mieszkalnych daje to olbrzymią kwotę. Jak przypuszcza analiza Shrubsola - ponad £70mln. Co ciekawe, dostęp do takich danych w krajach tj. np. USA jest darmowy (działki w USA sprzedawano/nadawano jawnie, były wydzielane w jednakowym prostokątnym rozmiarze i liczone proporcjonalnie od południków lub równoleżników. To dlatego stany mają kanciaste granice). 


Dlaczego Wielka Brytania tak niechętnie dzieli się informacjami na temat swoich gruntów? 

Aby bardziej zrozumieć te zagadnienia należy zgłębić nieco trochę historii. 

Historia własności ziem Anglii

W 1066 roku, normański władca - Wilhelm Zdobywca odbiera Saksonom całą ziemię zdobywając władzę w Anglii. W podziękowaniu za zwycięstwo, dzieli wszystkie grunty pomiędzy swoich baronów i arystokratów, zachowując przy tym dobra materialne dla siebie. 

W 1086 roku, aby utrzymać kontrolę nad możnymi, oraz utrzymać królewski skarbiec, Wilhelm nakazał udokumentować wszystkie włości, wraz z budynkami, rolami i inwentarzem, oraz sporządzić listę wszystkich właścicieli (a właściwie królewskich dzierżawców ziem). Dzięki temu mógł pobierać proporcjonalne do wielkości danego gruntu podatki bez obawy o poczucie niesprawiedliwości wśród swych poddanych. Dodatkowo, lordowie z obawy o odebranie swoich majątków przez władcę, nie wszczynali żadnych powstań ani rewolucji, pozostając mu lojalnymi. 

Raport, który powstał - Domesday Book jest pierwszym dokumentem w Anglii, zawierającym wszystkie nazwiska osób, które posiadały angielską ziemię. Naliczono ok. 200 landlorów, którzy posiadali we władaniu 13,000 części gruntów. Wielu potomków tych możnych jest dziś milionerami, którym prawo do landu było pierwotnie zapisane właśnie w tej księdze. 


System własności opierał się na piramidzie. Lordowie użyczali część swoich ziem rycerzom, którzy im służyli. Ci znów dzierżawili je chłopom, którzy w zamian za dach nad głową, zajmowali się rolnictwem i hodowlą dla swego pana. Każdy z chłopów posiadał niewielki pas ziemi na własny użytek i prawo do korzystania z dóbr wspólnych np. pozyskiwaniu drewna z lasów czy połowu ryb. 

Przełom w systemie feudalnym przyniósł XVIII wiek. Rewolucja przemysłowa spowodowała raptowny przypływ chłopów do miast. Fabryki i kopalnie potrzebowały rąk do pracy. Groza przeludnienia obszarów zurbanizowanych wisiała na włosku. 

Wsie pustoszały, ale nie biedniały. Lordowie zapewnili sobie w ustawie Enclosure Act, całkowity zakaz prowadzenia roli i hodowli przez chłopów na ich ziemiach, eksmisje i zakaz użytkowania ich ziem dla wspólnot, w tym zakaz wypasu, połowu ryb czy pozyskiwania drewna z lasów. Lordowie rozbudowali swoją gospodarkę o zabrane grunty i zamknęli swe włości stawiając płoty.


Miasta musiały pomieścić gdzieś napływającą emigrację ze wsi. Najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem była rozbudowa domów w jednym ciągu, gdzie każde mieszkanie przylega ciasno jedno do drugiego. Na takim budownictwie zużywano stosunkowo mniej materiału niż na tradycyjnym. Landlordowie zarabiali pobierając czynsze za wynajem od fabrycznych robotników. 

Gęstość zaludnienia, oraz brak podstaw sanitarnych doprowadził do nędzy życia w wiktoriańskich slumsach. 


Społeczeństwo zbuntowane 

HM Land Registry powstał w 1857 roku w Londynie i miał za zadanie zebranie wszystkich danych o własnościach nieruchomości w całym Królestwie. Księgi wieczyste, niegdyś trzymane w rękach landlorów, miały trafić do Królewskiej Bazy Danych. Wszystkie - spisane przez królewskich urzędników na specjalnym płótnie i z użyciem ciężko dostępnego rodzaju tuszu - certyfikaty, zostały ukryte przed wglądem publicznym w Królewskim Archiwum. Każdy landlord otrzymał trudną do podrobienia kopię dokumentu zszytą specjalną nicią w zamknięty akt prawny. Dopiero w 1990 roku dane zostały udostępnione do wglądu publicznego. 

Napięta sytuacja w biednych społecznościach wiktoriańskiej Anglii wykorzystywanych przez chciwych landlorów, doprowadziła do szerzenia się buntu wobec niesprawiedliwości prawa do posiadania ziemi tylko przez możnych.

W epoce późnowiktoriańskiej, klasy rządzące, naciskane przez prasę w celu uspokojenia nastrojów społecznych, rozporządzili narodowy spis własności - Modern Domesday lub bardziej pretensjonalnie - The Return of Owners of Land. Raport niewiele różnił się od oryginału, z wyjątkiem wliczenia terenów całej Wielkiej Brytanii, a nie tylko samej Anglii. Wyliczono 972,836 włości.

Kilka lat później sędzia pokoju John Baterman przeprowadził dochodzenie w wyniku  którego ujawniono, że z 972,836 własności, tylko 269,547 ma powierzchnie powyżej 1 akru. Poza tym liczba landlorów została poważnie zawyżona, gdyż właściciel, który posiadał dwie ziemie na różnych terytoriach był liczony podwójnie. Analiza potwierdziła również, że zaledwie 4,000 osób ma w rękach ponad połowę terytorium kraju. 

Depresja rolnicza końca XIX wieku spowodowana napływem taniego zborza z Ameryki Północnej spowodowała, że jeden z pierwszych liberałów w Wielkiej Brytanii - Joseph Chamberlain zaproponował, aby rady lokalne odkupowały od landlorów ziemie rolne i dzierżawiły je biednym rolnikom po przystępnych dla nich cenach. 

Tak powstało zrzeszenie County Farms, które po dziś dzień wynajmuje chętnym do roli obywatelom spore obszary rolne. 


Nastąpił czas oczyszczania slumsów. Labour Councils - Rady Robotnicze i inne podobne organizacje rządowe wykupywały ziemie landlorów na których stały zagrażające zdrowiu i życiu rudery. Na ich miejsce stawiano nowe, należące do organizacji domy w których niezamożni mogli godnie żyć, wynajmować, a z czasem nawet wykupić lokum. 

Council Houses - era domów socjalnych 

Po Pierwszej Wojnie Światowej w 1919 roku, weszła ustawa liberalnego premiera Davida Lloyda Georgea The Housing and Town Planning Act w której ustanowił skup ziem od prywatnych lordów pod budowę i najem państwowych, socjalnych domów dla żołnierzy wracających z wojny do kraju. 

Ustawa, nazywana potocznie The Addison Act, na resztę historii zmieniła życie zwykłych ludzi w Wielkiej Brytanii. 

Rozporządzenie The Addison Act weszło z myślą o weteranach wojennych, których uszczerbki na zdrowiu i psychice, oraz brak sprawności ruchowej uniemożliwiał normalne funkcjonowanie w warunkach wynajmowanych slumsów. Dzierżawa od władz lokalnych chroniła także wysokie renty i oszczędności obrońców ojczyzny, przed wyłudzeniami ze strony prywatnych landlorów, którzy mieli prawo manipulować wysokościami cen najmu. 

W latach 20. niemal 80% brytyjskiej populacji nie posiadała żadnej własnej nieruchomości. Po żołnierzach przyszedł czas na przydział domów dla najbiedniejszych, później dla reszty społeczeństwa. Ustawa o ochronie lokatorów i ich czynszów uderzyła mocno w landlorów, którzy nie mając prawa do podwyżki cen za najem jak i eksmisji niewygodnych najemców coraz niechętniej oferowali prywatny wynajem swoich nieruchomości. 

Kampania społeczna skierowana do żołnierzy I Wojny Światowej. A1 populacja to inaczej populacja najlepszych. C3 domy to rodzaj najgorszego typu nieruchomości

Wiele teorii sugeruje, że patetyczne slogany Homes fit for heroes i domy dla wszystkich były tylko uspokajaczem społecznych nastrojów. Drugim dnem jaki krył się pod hojnym rozdawnictwem nieruchomości, którego brytyjska władza obawiała się najbardziej był bolszewizm. 

Ustrój prowadzony przez największego wroga ówczesnej Wielkiej Brytanii głoszący rewolucję i obalanie rządów monarchii mocno niepokoił Parlament. Brytyjska władza dobrze zdawała sobie sprawę, że tylko dając ludziom więcej niż oferuje powiew bolszewickiego systemu można utrzymać lojalność obywateli.

Tak jak Wilhelm Zdobywca rozdzielił swój kraj w zamian za podatki i lojalność, tak Addison Act rozdał mieszkania za... zupełnie to samo.

Margaret Thatcher - królowa mieszkań socjalnych i Robin Hood landlorów 

W latach 80. ubiegłego wieku wynajem mieszkań komunalnych osiągnął swój szczyt. Tempo budowy nowych domów i spadek ofert wynajmów nieruchomości prywatnych doprowadził do rekordowego w historii przewrotu, kiedy to niewiele ponad 10% obywateli, korzystało z usług takiego wynajmu. 

Niebieska linia na skali czasu prezentuje sektor wynajmu prywatnego, zielona- socjalnego, a czerwona ilość nieruchomości wykupionych na własność. 

Lata 80. przyniosły też Brytyjczykom nową władzę, pierwszą w historii Europy kobietę - premier, Margaret Thatcher i jej konserwatywną świtę. 

Konserwatyści mieli dla swoich obywateli intratną ofertę - Right to Buy czyli prawo do wykupu na własność domów socjalnych, które dzierżawili. 

Propozycja była niezwykle kusząca - 33% zniżki ceny rynkowej nieruchomości, a nawet 50% zniżki dla lokatorów najmujących daną nieruchomość od ponad 20 lat. Średnia cena wykupionego domu w roku 1982 wynosiła £10,000.

Prawo do wykupu mieszkania przez najemcę zostało wprowadzone już pod koniec XIX wieku, jednak było na tyle niepopularne, że w przykładowym roku 1956 takich domów sprzedano niewiele ponad 5,000.

Boom na wykup mieszkań socjalnych trwał do końca lat 90. kiedy to aż 72% Brytyjczyków posiadało swój dom lub mieszkanie na własność. 

Jednak pod maską dobroci elit rządzących, krył się plan - zbiór funduszy do Skarbu Państwa. Wielka Brytania lat 80. potrzebowała pieniędzy.

Środki zebrane z wysprzedaży domów socjalnych w 1982 roku wyniosły ponad £1mld, w szczytowym 1983 prawie £2mld. Dochodziły do tego zdobyte oszczędności dzięki zaprzestaniu budowy nowych domów, oraz obowiązku renowacji i remontów starych. 

Rządzący doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że większość domów, które wykupią obywatele była budowana z użyciem najniższej jakości materiałów tj. powojenny typ domów- prefabr o szacowanej żywotności kilkudziesięciu lat lub precast, o żywotności co prawda dłuższej - do lat 50. lecz podatnych na korozje. Sprzedaż takich budynków zdjęła z barków państwa widmo przesiedlania lokatorów pod rozbudowę nowych domów w przyszłości. Od momentu wykupu wszystkie koszty utrzymania i konserwacji nieruchomości przechodziły w ręce właścicieli. 

PRC-Betonowe domy typu pre-cast budowane w latach 50. i 60. Z powodu powojennego deficytu na materiały budowlane, stawiane były przy użyciu tanich zamienników. Dziś najtańszy i najczęściej demolowany typ domów w Wielkiej Brytanii. Z powodu niestabilności konstrukcji i licznych korozji wymagają kosztownej renowacji po skończeniu której otrzymują specjalny certyfikat bezpieczeństwa - bez którego banki odmawiają kredytów hipotecznych na ich zakup. 

Od momentu masowego wykupu nastąpił gwałtowny spadek budowy nowych domów. Ceny wynajmu mieszkań niewykupionych wzrosły o 50%. 

Nadszedł czas hossy dla prywatnych landlorów. Rządy Thatcher przywróciły im prawa do ustalania wysokości czynszu i możliwość eksmisji niewypłacalnych lokatorów. Dodatkowo dzieci i krewni nie mieli prawa dziedziczenia wynajmu po śmierci najemcy jak było to za czasów liberałów.

Prywatny sektor nieruchomości odżył. 

Zbyt cenne ziemie

Dziś prywatny sektor wynajmu nieruchomości znów odnotowuje wzrost. Jest to spowodowane po części spadkiem dostępności mieszkań socjalnych, a po części wzrostem cen wykupu takich nieruchomości na własność.

Ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii są jednymi z najwyższych w całej Europie. Średnia cena domu wynosi ok £228,000, 
wynajmu ponad £800. 


Kredyty hipoteczne na zakup mieszkania rosną razem z ceną gruntów i budynków.
Coraz mniej zwykłych ludzi decyduje się na kredyt pod wynajem Buy-To-Let , który przeznaczony jest dla tych, którzy zechcą zarabiać poprzez wynajmowanie swojej nieruchomości. Często rata wynajmu takiego mieszkania, utrzymania i remontów niewiele przekracza ratę kredytu.

Większość prywatnych landlorów jest wielkimi graczami na rynku nieruchomości, posiadając nierzadko po kilkaset takich kapitałów. Wiele nowych osiedli mieszkaniowych jest budowane przez deweloperów, którzy są jednocześnie właścicielami owych ziem.

 Fergus Wilson, jeden z najbogatszych landlorów buy-to-let. Przewiduje się, że posiada kilkaset, a nawet kilka tysięcy nieruchomości w całym kraju. Słynie z notorycznych wezwań sądowych. W 2017 roku został pozwany o rasizm, ponieważ odmawiał azjatyckim obywatelom najmu, gdyż jak twierdził ich domy "śmierdzą curry". 

Według danych Urzędów Statystyk Narodowych w 2016 roku grunty Wielkiej Brytanii stanowiły połowę wartości netto całego kraju. To dwukrotnie więcej niż w krajach tj. Niemcy, Francja, Japonia czy Kanada.

Zdając sobie sprawę jak wielka część gruntów kraju jest w posiadaniu tak niewielkiej garstki najbogatszych ludzi, możemy się tylko domyślać jaki wpływ wywierają oni na ceny ziem i nieruchomości. Prawo do ustanawiania cen jest w ich rękach. 

Zdaje się logiczne, że dużo bardziej ekonomiczny jest dla nich wynajem niż sprzedaż. Im większy obszar gruntów w ich rękach tym większy wpływ na rynek mieszkaniowy wywierają. Ziemia w Wielkiej Brytanii jest na tyle droga, na ile się to opłaca najbogatszym. Widać do doskonale na przykładzie możliwości kupna gruntów pod zabudowę mieszkalną. Takich ziem, które nie są rolnymi lecz dostosowanymi pod budowę, dostępnych jest raptem kilkanaście w kraju. 

Ilość i cena dostępnych działek z uzbrojeniem pod zabudowę mieszkalną. Przykład z roku 2019.

Posiadając ziemię w Wielkiej Brytanii, nabywca posiada prawo do wszystkiego co na niej, pod nią i nad nią. Wszystkie bogactwa mineralne, stawy, lasy i rzeki przepłwające przez teren prywatny należą do właściciela, który ma pełne prawo do zarządzania nimi.

W praktyce oznacza to, że jeżeli pod danym gruntem właściciel dokopie się do węgla, kopalnia i zyski z niej należą w 100% do niego. 

Ma to też swoją ciemną stronę, wiele domów jest sprzedawanych na własność - freehold dosłownie jako dom, czyli tylko budynek. Grunt na którym leży jest sprzedawany jako leasehold czyli długookresowa nieraz 100. letnia dzierżawa. Pomimo tego, że nabywca może z takich gruntów korzystać to ziemia nigdy nie będzie jego własnością.

Z łaski landlorda

W Anglii i Walii 92% terenów zielonych - countyside i aż 97% obszarów rzecznych jest własnością prywatną. Takie obszary obejmują rezerwaty, parki narodowe, tereny dzikie, góry, lasy, wrzosowiska, jeziora... 

Jeszcze do niedawna właściciele terenów countyside mieli prawo zagradzać swoje posiadłości i przepuszczać przechodniów tylko po wyznaczonych ścieżkach. 

W 1932 roku, na obszarze Peak District 500 robotników, głównie młodych ludzi
 z Manchesteru, Sheffield i okolic zorganizowało masowy strajk przeciw elitom i ich monopolu na użytkowanie terenów zielonych. Zebrani buntownicy zorganizowali masową, zakazaną prawnie wycieczkę na szczyt Kinder Scout - Trespass Mass, głosząc przy tym socjalne slogany o równości dostępu do natury dla wszystkich obywateli. Właściciele wezwali policję, zatrzymano i uwięziono jedynie pięcioro aktywistów, jak się później okazało - liderów Partii Komunistycznej. Protesty i petycje o otwarcie brytyjskich countysideów dla ogółu trwały latami, aż do 1951 roku kiedy to utworzono dla społeczeństwa pierwszy Park Narodowy w Wielkiej Brytanii - Peak District. Jednak na swobodny dostęp do natury trzeba było poczekać aż do Milenium. 

Trespass Mass w 1932 roku. Ich najpopularniejszy slogan głosił - "tylko dlatego, że garstka elit chce polować przez 10 dni w roku odmawia nam się korzystania z pełni piękna przyrody" 

Ustawa Roam to Walk wydana w 2000 roku nakazała landlorom użyczenie swych ziem dla dobra publicznego. Turyści i spacerowicze mają teraz prawo do biwaku i przechadzek wśród zieleni, pastwisk, lasów i wrzosowisk, wspinaczek po skałkach górskich i kąpieli w rzekach i wodospadach, za co niegdyś groziła kara grzywny. Na niektórych terenach dozwolony jest nawet dziki kamping. Jednak na swobodne wędkowanie można sobie pozwolić tylko za opłatą i zgodą landlorda. 


Dlaczego elita landlorów zgadza się na wszystkie decyzje rządu, takie jak odsprzedaż swoich ziem dla samorządów miejskich czy odstąpienie od prawa do zagradzania swoich włości przed  turystami?

Dlatego, że jak mówi Domesday Book - wszyscy, zarówno możni landlordowie jak i zwykli poddani, są tylko dzierżawcami ziem Korony za... lojalność i podatki.


     
                     
                  Spodobał Ci się artykuł?

 

W oparciu o :

www.gov.uk 
www.theguardian.com
www.statista.com 
www.wikipedia.org 
www.independent.com
www.greenworld.org.uk
www.righttoroam.org.uk
www.inbrief.co.uk
www.countryfile.com
www.loveproperty.com
www.thisismoney.co.uk
www.insulationexpress.co.uk
www.landlordzone.co.uk
www.socialhousinghistory.uk
www.nationalarchives.gov.uk
www.landregistry.data.gov.uk
www.historycrunch.com
www.whoownsengland.org

8 Komentarze

  1. No spoko. Ciekawe🤔🤏👍

    OdpowiedzUsuń
  2. "Thank you my Lord" teraz w pełni rozumiem ten żartobliwy zwrot🤔

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe ale niesprawiedliwe .Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy temat i świetny atykuł 😃👍🏻
    Poproszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło, oczywiście będzie więcej 👍☺️

      Usuń
Nowsza Starsza

Formularz kontaktowy